V Memoriał im. J. Zawadzkiego
Dzień po maratonie w Złotym Stoku odbył się V Memoriał im. J. Zawadzkiego w Szklarskiej Porębie. W tym roku miejsce startu i mety było zlokalizowane nie w pobliżu wyciągu, lecz przy bazie harcerskiej Czerwonak. Na początku rozgrzewka szła mi trochę opornie, czułam jeszcze zmęczenie w nogach po wyścigu w Złotym Stoku. Na szczęście trasa miała być podobna do tej z zeszłego roku, a więc szybka, bez wymagających podjazdów i tylko 32 km (2 pętle po 16km). Chciałam powtórzyć wynik z zeszłego roku i wygrać w open kobiet. Równo o 12 wystartowaliśmy. Moja taktyka to: od początku do końca mocno. Mimo zmęczenia jechało mi się bardzo dobrze. W pewnym momencie zostałam mile zaskoczona dodatkowym, dosyć ciężkim podjazdem po kamieniach, którego w zeszłym roku nie było. Najbardziej spodobał mi się doping pewnej pani na drugiej pętli: „kobieto jesteś wielka, faceci tutaj idą, a Ty jedziesz!”, na co odpowiedziałam: „ee tam, wcale nie taka wielka :)”. Nie ukrywam, że taki doping jeszcze bardziej mnie motywuje i dodaje mocy. Żeby nie było nudno, kilkaset metrów przed metą organizatorzy wytyczyli krótki techniczny zjazd, później już tylko kawałek po trawie i koniec. Do mety dojechałam jako pierwsza kobieta i jako 23. zawodnik open. Z wyścigu jestem zadowolona i chyba mogę wyciągnąć wniosek, że im bardziej jestem zmęczona, tym lepiej mi się ściga :)
Na koniec chciałam zwrócić uwagę na bardzo dobrą organizację, która z roku na rok jest coraz lepsza, wprowadzono nawet elektroniczny pomiar czasu. Na nagrody też nie można narzekać. A miła atmosfera panująca wśród startujących i organizatorów, bezcenna :)
Ewa Duszyńska















